Ostatnio o Lewandowskich zrobiło się w mediach dosyć głośno.

I to o dziwo – nie za sprawą rozgrywek Euro 2016. Po powrocie z Francji Robert i Ania postanowili odpocząć i w lipcowy weekend udali się do jednej z warszawskich restauracji.

Małżonkowie imprezowali w iście sportowym gronie: towarzyszyli im m.in Wojciech Szczęsny z Mariną Łuczenko-Szczęsną oraz Marcin Gortat. Na spotkanie Lewandowscy przyjechali swoim luksusowym samochodem i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że para postanowiła zaparkować… na miejscu dla niepełnosprawnych. Małżonkowie specjalnie się tym nie przejęli, gdyż bawili się tej nocy do późnych godzin.

Batony mocy Ani Lewandowskiej – hit czy kit?

Jak się jednak okazuje Ania Lewandowska nie pozwala sobie na zbytnią swawolę gdyż zaraz po powrocie z Francji zajęła się pracą. A dokładniej promowaniem kulek i batonów mocy. O tych specjałach Lewandowska pisała już w swojej książce. Podobno dzięki batonom reprezentacja ma lepiej radzić sobie w sportowych zmaganiach na boisku. Jak przystało na prawdziwą reklamę, Lewandowska wykorzystała do tego celu właśnie piłkarzy. Na początku słodycze żony reklamował sam Robert Lewandowski, a kilka dni temu Ania pochwaliła się na swoim facebookowym profilu zdjęciem z Bartoszem Kapustką, Karolem Linettym i Mariuszem Stępińskim. Oczywiście cała czwórka trzyma w rękach rzeczone batony… Zdjęcie wywołało lawinę komentarzy, z których znaczna większość wyrażała raczej zniesmaczenie niż podziw dla działań Ani.

Żenujące na maxa…tania reklama… – pisze jedna z kobiet.

Chłopcy super, lecz Ania szkoda się wypowiadać…żenada…nie ma drugiej takiej żony piłkarza, która robiłaby „interesy” bezpośrednio na piłkarzu…i to jakim piłkarzu…wstyd pani Aniu – skomentowała druga.

Inne wypowiedzi były równie nieprzychylne. Czytelniczki zarzucały żonie Lewandowskiego, że nabija swoją popularność na plecach piłkarzy, oraz, że jest osobą niesympatyczną i zarozumiałą. Pojawiły się również głosy, że gdyby nie nazwisko męża, nie osiągnęła by sukcesu w branży sportowej. Ania nie pozostała bierna na krytykę.

Jej odpowiedzią na komentarz jednej z użytkowniczek było krótkie: Jest taka opcja – przestań obserwować

Jak uważacie, czy taka metoda promocji jest w porządku? Może kulki mocy rzeczywiście pomagają piłkarzom w zdobywaniu bramek?